wtorek, 24 maja 2016

Primotar 135 mm f/3.5 bagnet EXA/Exakta

Sony A7RII, Meyer-Optik Primotar 135 mm f/3.5

 

Wstęp, odrobina historii i danych technicznych


Parę dni temu dotarł do mnie tytułowy teleobiektyw produkcji Meyer-Optik Görlitz. Zakupiłem go zachęcony informacjami o jego ciekawym boke, przypominającym to uzyskiwane z Trioplana 100 mm f/2.8. Informacje okazały się prawdziwe, co można sprawdzić na zdjęciach poniżej, ale najpierw parę słów o samym obiektywie.



Primotar 135 mm f/3.5 z wkręcaną osłoną przeciwsłoneczną


Produkowany był w zakładach Meyer-Optik Görlitz (byłe NRD) od połowy lat pięćdziesiątych do połowy lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku (1956-7 - 1965). Dostępne były wersje w kolorze czarnym i srebrnym, z bagnetem EXA/Exakta i gwintem m42. Specyfikację obiektywu przedstawia poniższa tabelka:

Nazwa
Meyer-Optik Primotar 135 mm f/3.5
Ogniskowa
135 mm
Kąt widzenia
18.2°
Przysłona maksymalna
f/3.5
Przysłona minimalna
f/22
Budowa (grup/elementów)
3/4 (Tessar)
Ilość listków przysłony
15
Minimalna odległość ostrzenia
1.6 m
Wymiary minimalne
125x62 mm
Waga
437 g
Rozmiar filtra
55 mm
Cena na dzień publikacji recenzji
350-1100 zł zależnie od stanu/wersji
Uwagi
Waga i wymiary bez dekielków/osłony
Ceny zakupu z serwisu eBay



Moje wrażenia


Jak widać, nie jest to obiektyw duży ani ciężki, zważywszy że wykonany został klasycznie, czyli "metal i szkło". Mój egzemplarz, pomimo upływu kilkudziesięciu lat nadal pracuje bardzo przyzwoicie, pierścień ostrości ma równomierny, przyjemny opór, a bezstopniowa przysłona ładnie się przymyka i otwiera, pomimo wyraźnych śladów smaru na listkach. Tych jest aż 15, co pozwala zachować kolisty kształt otworu przysłony bez względu na wybraną wartość.


15 listków przysłony

Konstrukcja typu Tessar (choć tu nieco zmodyfikowana, bo sklejone soczewki znajdują się z przodu obiektywu) była nieco bardziej zaawansowana od trypletu Cooke'a i teoretycznie pozwalała uzyskać nieco lepszą jakość obrazu. W praktyce nie jest z tym tak różowo: ostrość i kontrast na "pełnej dziurze" pozostawiają sporo do życzenia, z kolei aberracja sferyczna jest przekorygowana - choć akurat to wiele osób uważa za zaletę, bo pozwala na uzyskanie charakterystycznego boke (tylko w okolicach pełnego otworu przysłony):

Boke, f/3.5

Efekt nie jest tak wyraźny, jak w produkowanym w tych samych zakładach Trioplanie 100 mm f/2.8, ale... może i dobrze ;-)

Praca pod światło również nie należy do mocnych stron Primotara, następuje wtedy znaczny spadek kontrastu i nie jest problemem złapanie flary. Dołączana, wkręcana osłona przeciwsłoneczna nieco pomaga, jeśli źródło światła znajduje się poza kadrem.

Flara i spadek kontrastu, f/3.5

Powstaje zatem pytanie, czy w ogóle warto zakupić ten obiektyw? Być może częściowej odpowiedzi udzielą poniższe zdjęcia, a ja napiszę tak: jeśli lubicie nietypowe boke i uda Wam się dorwać to szkiełko w sensownej cenie (za taką uznaję okolice 400 zł), to moim zdaniem warto. W innym przypadku możecie wybierać z całej masy lepszych optycznie i tańszych manualnych 135-tek dostępnych na polskich i zagranicznych serwisach aukcyjnych czy forach.



Zdjęcia przykładowe

f/3.5

f/3.5

f/3.5

f/3.5

f/3.5

f/3.5

f/3.5

f/3.5

f/3.5

f/3.5

f/3.5

f/3.5

f/3.5

f/3.5

f/3.5

f/3.5

f/4.0

f/3.5

f/3.5

f/4.5

f/3.5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz